Wegetariański Monster Burger.


Mnóstwo razy słyszałam prześmiewcze komentarze ludzi: ,,po co wegetarianie i weganie jedzą burgery, skoro sami zdecydowali się nie jeść mięsa?". Cóż... jeśli myślicie, że w mięciutkich, aromatycznych kotlecikach z fasoli wegetarianie próbują znaleźć smak krwistej wołowiny, to chyba nigdy nie jedliście wege burgera. 
To zupełnie inna potrawa, sycąca, lekka... Kotlety są kremowe i kruche, pięknie nasiąkają wszelkimi przyprawami, duszona cebulka dodaje słodyczy, bułka z ziarnami przyjemnie chrupie, a pikantna musztarda - jak na burgera przystało - wylewa się bokami. 
Ach tak... wspomniałam, że do Monster Burgera wpakowałam aż dwa kotlety? ;)

Na kotlet paprykowy:
► czerwona fasola [120 g / pół puszki]
► mąka gryczana [5 g / łyżeczka]
► sól [pół łyżeczki]
► papryka słodka [pół łyżeczki]
► papryka wędzona [pół łyżeczki]

Na kotlet czosnkowo-ziołowy:
► ciecierzyca [120 g / pół puszki]
► mąka gryczana [5 g / łyżeczka]
► sól [pół łyżeczki]
► czosnek granulowany [pół łyżeczki]
► zioła prowansalskie [łyżeczka]

Dodatki:
► bułka do hamburgerów [1 sztuka]
► cebula [25 g /połówka średniej]
► ser salami [15 g / plasterek]
► musztarda [10 g / łyżka]
► sałata masłowa [1 listek]
► ogórki curry [1 sztuka]








  1.  Przygotowanie kotletów: odsączoną ciecierzycę/fasolę zmiksować blenderem ręcznym na gładką masę bądź rozgnieść widelcem, wymieszać z łyżeczką mąki i przyprawami i uformować kotlety. Smażyć przez ok. 10 min z każdej strony na suchej patelni (można też upiec w piekarniku, ewentualnie dodać odrobinę oleju, żeby brzegi były bardziej chrupiące, u mnie nie było to potrzebne).
  2. Pokrojoną w piórka cebulę uprażyć przez kilka minut na suchej patelni, aż zacznie nabierać złotego koloru, następnie zalać kilkoma łyżkami wody, zredukować i oprószyć szczyptą soli.
  3. Pod koniec smażenia kotletów na jeden z nich nałożyć plasterek sera i poczekać aż się roztopi (opcjonalne: bez dodatku sera i z doborem odpowiedniego pieczywa, to danie jest całkowicie wegańskie!).
  4. Ułożyć burgera według upodobań i pałaszować.




 


Powiązane artykuły

17 komentarze:

  1. Wow, wygląda bardzo smakowicie, sama bym coś takiego zjadła :). I ma dużo zdrowych dodatków, tak jak lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszności, wyglądają cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super. Sama robię wersję wegetariańskie i wszystkim bardzo smakuje. Twój wygląda obłędnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super. Sama robię wersję wegetariańskie i wszystkim bardzo smakuje. Twój wygląda obłędnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna potrawa, obok której nie da się przejść obojętnie - wygląda mega apetycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda rewelacyjni! Tylko jak to ugryźć?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej chwycić do góry nogami, działa ;))

      Usuń
  7. Jadłabym ♥ I miałam kiedyś okazję jeść wegetariańskiego burgera, bo ja po prostu nie przepadam za mięsem i nie wynika to u mnie z żadnej ideologi. Wracając jednak do samego burgera - był bardzo smaczny, więc nie wątpię, że ten przyrządzony przez Ciebie smakuje obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak raz człowiek otworzy się na różne wegetariańskie/wegańskie opcje to rozwija się nowy wachlarz smaków i możliwości ;) Nie ma co myśleć szablonowo, że obiad bez mięsa to nie obiad. Wege burgery są pyyyszne i jest tyle różnych rodzajów, że za każdym razem możnaby jeść innego ;)))

      Usuń
  8. Niedługo wyjeżdżam, ale jak wrócę to muszę narzeczonemu zaserwować :)). Kiedyś myśleliśmy zeby przejść na wegetarianizm, ale to jednak nie dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba być wege, żeby cieszyć się wege jedzeniem. Można trochę wyluzować z mięchem i postawić na kilka wege obiadów, są naprawdę pyszne! ;)

      Usuń
  9. wege burger jest pyszny. Też się spotykam z takimi komentarzami ludzi. Ja np. nie rozumiem czemu jedzą krwiste mięso;p Pyszności, smaku mi narobiłaś!
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  10. burgery lubię, ale staram się ograniczać, bo jednak do dietetycznych dań nie należą :( a szkoda :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak wege to coś dla mnie ;) Myślę, że kiedyś wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mniam, wygląda naprawdę super i kotlety nie mają miliona składników, co dla mnie jest wielkim plusem :) Też nie jestem wege, a wege dania uwielbiam i często wcale mi mięsa nie brakuje. Ale skoro mówisz, że mięsożercy wyśmiewają się z wege burgerów, to wspomnę, co we mnie wzbudza pusty śmiech: wege parówka z soi, wege schabowy z soi, wege owoce morza z soi, a to wszystko przegryzane tofu. Zgadnijcie z czego... Zwłaszcza dostaję zajadów ze śmiechu jak ktoś mi mówi, że to dla zdrowia. Sama nie jem parówek, bo... szkoda zdrowia i nie sądzę, by zastąpienie mięsa, nabiału i w sumie wszystkiego soją było zdrowe, nie mówiąc o tym, że po prostu mi tych ludzi żal, wege jedzenie jest pyszne, dostępnych roślin taki wybór, że można każdego dnia roku jeść co innego. Ten fantastyczny burger przykładem. Zwłaszcza nie rozumiem jak ktoś grzmi do mnie jak to nie kocham zwierząt, a sam wpycha w siebie takie dziadostwo, że hmmm no z całą pewnością jednego gatunku ssaków nie lubi, a przynajmniej nie dba o jego dobrostan (pewien znany mi wegetek codziennie jadł pizzę taką najgorszą, fastfoodową, ociekającą tłuszczem - ciekawe czy roślinnym ;)). Twojego burgera zapamiętuję do zrobienia, bo ślinka mi cieknie. A na koniec mówię jedzmy zdrowo, różnorodnie i kolorowo :)) chętnie będę do Ciebie zaglądać, fajne przepisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, na wstępie dzięki za zatrzymanie się chwilę u mnie i zostawienie takiego wymownego komentarza - bardzo doceniam i mam nadzieję, że jeszcze wpadniesz. Co do przepisu - uwielbiam prostotę w kuchni i wiele przepisów, które znajdziesz na blogu ma dosłownie kilka składników :) Więc jeśli interesują Cię przepisy minimalne i pyszne to na bank znajdziesz dla siebie coś ciekawego :) Co do parówek sojowych... cóż, jestem świadoma tego, że ludzie przechodzą na weganizm z różnych powodów, jedni zdrowotnych inni etycznych. I staram się zrozumieć każdy punkt widzenia, bo ludzie wyznają różne wartości i tym właśnie motywują swoje decyzje. Podejrzewam, że ci jedzący zastępniki mięsa rezygnują z niego właśnie ze względów etycznych, chcą zapobiec okrucieństwu wobec zwierząt i nie bardzo interesuje ich aspekt zdrowotny. To tacy zjadacze chipsów i pizzy z mięsem, tylko z trochę innymi priorytetami etycznymi. Uważam też, że mięsa sojowe pomagają ludziom w przejściu na weganizm, zwłaszcza na początku, a jeśli coś pomaga im żyć smacznie i w zgodzie z ich sumieniem to nie mi oceniać co kto do gara wkłada :) Bycie weganinem nie oznacza bycia super zdrowym, tak samo bycie wszystkożercą nie oznacza totalnej olewki na zdrowie. Im więcej możemy się od siebie nauczyć nawzajem - mięsożercy, wegetarianie, weganie, surowi, paleo - tym lepiej dla nas wszystkich :)

      Usuń